Najbliższe koncerty i wydarzenia

  • 23 Wrzesień - godz. 22:30
    Romany - Sebory k. Przasnysza
    impreza zamknięta
  • 30 Wrzesień - godz. 23:00
    Szulborze k., Ostrowii Maz.
    impreza zamknięta
  • 13 Październik - godz. 00:00
    Wilno (Litwa)
    szczegóły wkrótce
  • 17 Listopad - godz. 00:00
    Holandia
    szczegóły wkrótce

Biografia

PL / EN
Tu się wychowywałem i ukończyłem szkołę średnią. Jako czternastolatek po raz pierwszy zacząłem występować publicznie w miejskim domu kultury na dyskotekach. Wówczas towarzyszył mi zespół "Metronom", który przyjechał z Karagandy (Kazachstan). Dzięki chłopakom z zespołu uświadomiłem sobie, że muzyka jest warta tego, żeby poświęcić się jej bez reszty. Postanowiłem zrezygnować z zawodu maszynisty, który przez wiele lat mnie fascynował. Związałem się z muzyką na dobre i na złe.
W wieku lat piętnastu wyprowadziłem się z domu rodzinnego. Rozpocząłem naukę w Bracku w Średniej Szkole Muzycznej na wydziale instrumentów dętych. Dlaczego? Miałem zaledwie 15 lat. Za chwilę miała nastąpić mutacja. Wtajemniczonym wiadomo, że w szkołach śpiewu nie przyjmuje się tak młodych osób. Szczególnie dotyczy to chłopców, którym mutacja zmienia głos nie zawsze na korzyść. Zatem dąłem w trąbkę przez dwa lata i czekałem na osiemnaste urodziny.
Wydziału instrumentów dętych nie ukończyłem z wiadomych przyczyn - powołaniem moim był śpiew. W wieku lat siedemnastu przeniosłem się do Irkucka na wydział piosenki estradowej. Komisja egzaminacyjna trochę grymasiła, bo byłem niepełnoletni. Mój przyszły nauczyciel śpiewu stwierdza jednak "Ivan poradzi sobie ze swoja mutacją" i przekonuje komisję. Rzeczywiście później mówiłem, ze "wszyscy robili z muchy słonia". Przynajmniej mutacja nie przysporzyła mi żadnych kłopotów. Niestety studiów nie ukończyłem. Dlaczego? Długo by opowiadać. Są rzeczy w życiu o których nie da się powiedzieć w dwóch słowach. Ten okres jest bardzo osobisty. Jako młody, niedoświadczony człowiek, nazbyt emocjonalnie podchodziłem do niektórych spraw. Musiałem za to słono zapłacić. Być może w tym momencie zaczęła się moja wielka podróż i poznawanie świata w całej jego pełni.
Wyjechałem do Moskwy w poszukiwaniu lepszego życia. Poznawałem ludzi. M. In. spotkałem dziewczynę o imieniu Ina. Ina była chora na stwardnienie rozsiane. Mieszkała w tym samym hotelu, co ja - Ostankino. Zaprzyjaźniliśmy się ze sobą i obiecaliśmy pomagać sobie nawzajem. Ja ją odprowadzałem do ośrodka terapeutycznego, a ona przedłużała mój pobyt w hotelu. Nie miałem pieniędzy, więc jako opiekun osoby niepełnosprawnej mogłem zamieszkiwać tam przez dowolny okres czasu za darmo. Dzięki Inie pewnego dnia odwiedziłem polski kościół, gdzie dowiedziałem się o zlocie młodzieży w Częstochowie z okazji przyjazdu Papieża.
To był mój pierwszy wyjazd za granicę. Byłem śpiący i zmęczony formalnościami sprawdzania dokumentów przez straż graniczną, ale jak tylko przejechaliśmy na drugą stronę przylgnąłem do okna i w pozycji nieruchomej jechałem aż do samej Częstochowy. Może już wtedy wyczuwałem, że w przyszłości ten kraj zostanie moją drugą ojczyzną. Przeczuwałem, że tu znajdę dom, przyjaciół i pracę.

Podczas pobytu zaprzyjaźniłem się z siostrami franciszkankami. Cała grupa z Rosji, w której byłem, zamieszkała u nich w ogródku w dużych namiotach. Pamiętam jak wieczorem wracałem z Jasnej Góry. Chodziłem po klasztornym ogródku i zachwycałem się możliwością zrywania dojrzałych jabłek z drzew. Na Syberii, skąd pochodzę, można tylko o tym pomarzyć. Niestety zlot chylił się ku końcowi. Ze względów wizowych musiałem wyjechać. Ostatniego dnia zdążyłem jeszcze porozmawiać z siostrą Kler. Po skończeniu mojej życiowej opowieści siostra smutno westchnęła, pokiwała głową i przytuliła mnie. Wiedziałem, że nie mogła spełnić moich oczekiwań i zatrzymać mnie w Polsce. Natomiast powiedziała, że jeśli będę odważnie dążył do swojego celu, to na pewno uda mi się tu wrócić, a wówczas ich dom jest moim domem. Utkwiło to w mojej głowie. Odtąd przyświecał mi nowy cel - wrócić do Polski. Wyzwoliło to u mnie pokłady odwagi i determinacji.
Wróciłem do Moskwy w towarzystwie Tatiany, Rosjanki, którą poznałem w Częstochowie. Przez kilka miesięcy mieszkałem w jej mieszkaniu. Któregoś dnia Tania przyniosła gazetę, w której znaleźliśmy ogłoszenie o wyjazdach do Polski. Natychmiast pomyślałem, ze może to być dla mnie szansa. Nie tracąc czasu zabrałem się za załatwianie formalności. Po dwóch tygodniach miałem w ręku zaproszenie. Kolejny raz wracałem do Polski. Pierwsze swoje kroki skierowałem do Częstochowy, miejsca w którym się zaczęło moje nowe życie.
Siostra Kler spełniła swoja obietnicę. Skierowała mnie do podwarszawskich Lasek, gdzie znajdował się Zakład dla niewidomych prowadzony przez siostry zakonne. Tam znalazłem schronienie. Dostałem pokój, pracę, jedzenie i ubranie. W Laskach mieszkałem przez pół roku. Tak mi się spodobało, że zapomniałem o tym, że dawno przekroczyłem okres legalnego przebywania w Polsce. Groziło mi wydalenie z kraju z 5-cio letnim zakazem ponownego wjazdu. Oprócz tego wiedziałem, że przebywanie w Laskach nie może trwać wiecznie. Musiałem poukładać sobie życie. Chciałem studiować, ale brakowało mi matury. Postanowiłem zatem po raz kolejny wrócić do Rosji. Na szczęście funkcjonariusz Straży Granicznej okazał mi dużą życzliwość i przymknął oko na moją przeterminowaną wizę.
Rozpocząłem naukę w szkole wieczorowej. Po lekcjach chodziłem do polskiego kościoła katolickiego, gdzie zaprzyjaźniłem się z księdzem Ignacym Pawlusem, misjonarzem z Polski. Często na spotkaniach chwaliłem się swoimi wynikami w szkole, a on z kolei był z siebie dumny, że coraz lepiej znosi syberyjskie mrozy. Przeczuwałem, że ta znajomość może być dla mnie niezwykle owocna. Pewnego dnia ksiądz powiedział mi, że jedzie do Moskwy załatwiać jakieś swoje sprawy. Wrócił z wiadomością, że, za pośrednictwem pewnej instytucji związanej z Kościołem, załatwił dla mnie studia w Polsce. Do dziś jestem mu za to wdzięczny.
Przez rok uczęszczałem do szkoły języka polskiego dla cudzoziemców. Po jej ukończeniu podjąłem studia na Uniwersytecie Warszawskim, na Wydziale Filologii Języka Polskiego.
Okres studiów wypełniony był nauką i... zawziętym uprawianiem rozmaitych dyscyplin sportowych. Po zajęciach zawsze chodziłem na basen albo treningi w zespole tańca nowoczesnego, biegałem na stadionie Skry, ćwiczyłem na siłowni. W wakacje uprawiałem osobliwe hobby - wraz z grupą polskich przyjaciół wyjeżdżałem na wyprawy trekkingowe w dzikie zakątki Rosji (jez. Bajkał, Ałtaj, Półwysep Kolski, Wyspy Sołowieckie, Ural). Już wtedy chyba przeczuwałem, że nadchodzi kolejny etap, który radykalnie zmieni moje życie. Musiałem być w dobrej formie, aby radzić sobie z czekającymi na mnie wyzwaniami.

Na 5-tym roku studiów postanowiłem powrócić do mojej prawdziwej pasji, czyli śpiewania. Równolegle rozpocząłem naukę w trzyletnim studium muzycznym na wydziale piosenki estradowej. Na tym jednak nie poprzestałem. Mój głód poznawania estrady był bardzo silny. Wytrwale szukałem ludzi chętnych do współpracy ze mną, angażowałem się w różnego rodzaju programy ("Droga do gwiazd", "Szansa na sukces"), a nawet wygrałem casting zorganizowany przez Teatr Roma do musicalu "Miss Sajgon". W końcu jednak trafiłem do reality show Michała Wiśniewskiego "Jestem jaki jestem". Wcześniej udało mi się poznać muzyków zespołu "Delfin". Pomógł szczęśliwy traf. Wszedłem do pewnej znanej warszawskiej kawiarni i zapytałem, czy zatrudniają jakichś muzyków i czy potrzebują wokalisty. Następnego dnia wieczorem stałem obok "Delfinów" i śpiewałem standardy jazzowe.

Wiadomość o moim udziale w programie "Jestem jaki jestem" zelektryzowała wszystkich. Wojtek Olszewski i Łukasz Lazer szybko skomponowali dla mnie kilka piosenek, aby jeszcze bardziej uatrakcyjnić moją osobę w oczach twórców programu.

Ostatecznie doszedłem prawie do finału konkursu. Zaproponowano mi podpisanie umowy delikatnie rzecz ujmując niezbyt korzystnej. Przede wszystkim zażądano rozstania z zespołem. Nie zgodziłem się na takie warunki.

Nagranie piosenki "Jej czarne oczy", jej brzmienie oraz pozytywna reakcja wielu słuchających jej osób zmotywowało nas do intensywnych starań związanych z promocją zespołu. Zaczął się okres ciężkiej pracy. Wykonaliśmy setki telefonów do lokalnych rozgłośni, telewizji, czasopism. Udział w konkursie "Jestem jaki jestem" wcale nie ułatwił życia, nie otworzył nam "drzwi do kariery". Większość głównych instytucji odmawiała jakiejkolwiek współpracy. Nieoczekiwanie dużą życzliwość wykazały niewielkie, lokalne rozgłośnie radiowe, zatrudniające redaktorów-zapaleńców, wolnych od myślowych schematów i bezkrytycznego hołdowania zachodniej muzyce.

Pewnego dnia zadzwoniła do mnie znajoma Rosjanka, redaktorka rosyjskiego czasopisma "europa.ru". Zaproponowała mi udział w castingu do serialu "M jak miłość". Nie wahałem się długo. Zdawałem sobie sprawę, że przygoda z aktorstwem na pewno będzie cennym doświadczeniem.

Casting był stresujący - wraz ze mną stawiły się 53 osoby. Zebrałem siły i zagrałem scenę. Animuszu mi dodała Ania Mucha, która statystowała w tej scenie. Udało się! Następnego dnia zadzwonił telefon, że mnie angażują do roli Saszy.

Poczułem, że wraz z zespołem wychodzimy na prostą. Spróbowałem ostatni raz zapukać do wielkich wytwórni fonograficznych. Jak się okazało, ponownie bezskutecznie. Ani rosnąca popularność piosenki "Jej czarne oczy", ani fakt, że za chwilę pojawię się w serialu "M jak miłość" nie zdołały przekonać do mojej osoby "wielkich specjalistów". Postanowiłem przestać liczyć na wielkie wytwórnie i zostać artystą niezależnym.

"Jej czarne oczy" zaczęły docierać do różnych krańców Polski. Pojawiły się pierwsze propozycje koncertów. Ludzie dzwonili bezpośrednio do nas. Trzeba było negocjować, a to nie było mocną stroną zespołu. Wyraźnie doskwierał nam brak menedżera. Tu jednak dopisało szczęście. Właściwy człowiek, Krzysztof Bogucki, sam nas znalazł. Dzięki niemu działalność zespołu nabrała tempa. Przybyło koncertów w kraju, pojawiły się zaproszenia do klubów polonijnych za granicą.

Wiadomość, że zespól weźmie udział w konkursie Eurowizji zastała nas w USA. Miałem mieszane uczucia: i bałem się i cieszyłem jednocześnie. Po powrocie do Polski rozbawił mnie pewien fakt. Kilka dużych firm fonograficznych nagle okazało zainteresowanie zespołem i zaproponowało współpracę. Wówczas jednak wszyscy pochłonięci byliśmy przygotowaniami do konkursu i nikt nie zwrócił na te oferty uwagi.

Po Eurowizji zespół wystąpił jeszcze na bardzo wielu koncertach i nagrał druga płytę "Dwa Żywioły".

Życie nie stoi na miejscu. Wszystko się zmienia, ale moja pasja sprawiania ludziom radości za pomocą muzyki pozostaje. Postanowiłem rozpocząć karierę solową. Wykorzystam wszystkie moje doświadczenia z dotychczasowej działalności estradowej, aby Was nie zawieść. Mam nadzieję, że jeszcze nieraz przeżyjemy wspólnie wspaniałe chwile.
Działam na scenie 13 lat. Zagrałem ponad 2 tyś koncertów w Polsce i za granicą dla Polonii (Niemcy, Włochy, Belgia, Litwa, Ukraina, Wielka Brytania, Irlandia, Austria, USA, Kanada). Brałem udział w wielu programach telewizyjnych, serialach, festiwalach, a także byłem autorem różnych projektów muzycznych:

- 2005 r. rola w serialu „M jak Miłość”
- 2005 r. występ na Eurowizji, Kijów
- 2007 r. „Taniec z Gwiazdami” (II miejsce)
- 2009 r. „Opole”
- 2010 r. „Tylko nas dwoje” (I miejsce)

- 2004 – 2017 r. wielokrotnie brałem udział w programach publicystycznych i rozrywkowych m.in. „Sprawa dla reportera” (red. Elżbieta Jaworowicz), „Sąsiedzi” (red. Barbara Włodarczyk), „Rozmowy w toku” (red. Ewa Dżyzga), „Szymon Majewski Show” (red. Szymon Majewski), „Kuba Wojewódzki show” (red. Kuba Wojewódzki), „TVN 24”, „Polsat News”, „Dzień Dobry TVN”, „Minęła 20”, „Pytanie na śniadanie”.

- 2013 r. wspólnie ze znaną kanadyjską artystką fotografik Maggie Habieda, zorganizowałem międzynarodowy koncert „Colours of love” w Toronto (Kanada). Wspierali mnie Konsul RP Grzegorz Morawski oraz Kanadyjski Minister Multikulturalizmu Tim Upal. Przedsięwzięcie zostało nagrodzone listem gratulacyjnym od premiera Kanady Stephena Harpera.

- 2015 r. nagrałem utwór oraz teledysk z zespołem No Logo „I chociaż ptaki odleciały” na rzecz pojednania narodów Europy Ukrainy i Rosji (konflikt wojenny). Zdjęcia do teledysku były zrobione w Berlinie, Kijowie, Moskwie, Warszawie oraz w Sejnach, gdzie za pomocą drona została nagrana grupa pielgrzymów (około 1 tyś. osób) wędrujących z Suwałk do Wilna.

- 2015 r. nagrałem piosenkę oraz teledysk „That’s what Papa said” (polskojęzyczna wersja mojego utworu „Tak mówił Papież”) z dziećmi z Afryki (RPA) wersja angielska jest zadedykowana również Janowi Pawłowi II oraz Nelsonowi Mandela.

- 2016 r. zorganizowałem przyjazd dzieci z Afryki do Polski. Razem wystąpiliśmy w Krakowie przed tysiącami pielgrzymów z całego Świata podczas Światowych Dni Młodzieży.
I was raised here and graduated from high school. As a fourteen-year-old, for the first time I started performancing at a local disco club. At that time, I was accompanied by the band "Metronome", who came from Karaganda (Kazakhstan). Thanks to the guys in the band, I realized that music is worth it to devote to it all my life. I decided to abandon thinking about profession to become as the engine driver, who for many years fascinated me. I was involved in music for good and for bad.
At the age of fifteen I moved out of my family home. I started my studies in Brack in the Professional Music School direction of brass instruments. Why? I was only 15 years old. At that moment I experienced a mutation. The experts know that young people are not accepted in singing schools. Especially it concerns young boys whose mutation changes their voice not always in favor. So I was playing trumpet for two years and waiting for the 18th birthday.
Unfortunatelly, I did not finish the Music School and stoped paying trumpet for obvious reasons - my calling was singing. At the age of seventeen, I moved to Irkutsk to The Vocational Performance School. The examination committee didn’t want to accept me at first but my future singing teacher said that "Ivan will manage his mutation," and persuaded the commission. Indeed, later I said that "everyone made a mountain out of a molehill.” At least the mutation did not cause me any trouble. Unfortunately, I did not graduate. Why? Long story to tell. There are things in life that can not be said in two words. This period is very personal. As a young, inexperienced person, I was emotionally concerned with some things. I had to pay a high price for it. Perhaps at this point my great journey began and I became aware of the world in its fullness.
I went to Moscow in search of a better life. I met people. Meanwhile I met a girl named Ina. Ina was suffering from a child paralysis. She lived in the same hotel as me - Ostankino. We made friends and promised to help each other. I took her to the therapeutic center and she extended my stay at the hotel. I did not have money, so as a caregiver I could live there for any period of time for free. Thanks to Ina one day I visited the Polish church where I found out about the World Youth Day in Czestochowa on the occasion of the Pope's arrival.
This was my first trip abroad. I was sleepy and tired by the formalities of checking documents by the border guards, but as soon as we crossed to the other side I clung to the window and in a stationary position I was going by train to Czestochowa. Maybe then I sensed that in the future this country would become my second homeland. I sensed that I would find a house, a friend and a job here. During my stay I became friends with Franciscan sisters. The whole group from Russia I stayed with was in their garden in large tents. I remember how I came back from Jasna Góra in the evening. I walked in a monastery garden and was thrilled by the ability to rip ripe apples from the trees. In Siberia, where I come from, you can only dream about it. Unfortunately the stay was slowly ending. For visa reasons I had to leave. On the last day I had a conversation with sister Kler. After finishing my life story sister sighed sadly, nodded and hugged me. I knew that she could not meet my expectations and stop me in Poland. On the other hand, she said that if I was courageously striving for my goal, I would certainly be able to return here, and then their home is my home. Stuck in my head. From then on, I had a new goal - to return to Poland.
I returned to Moscow with Tatiana, a Russian girl I met in Czestochowa. For several months I lived in her apartment. One day, Tania brought a newspaper where we found an ad on trips to Poland. Immediately, I thought it might be a chance for me. Without wasting time, I started to do my paperwork. After two weeks I had an invitation in hand. Once again I came back to Poland. My first steps were directed to Czestochowa, the place where my new life began.
Sister Kler fulfilled her promise. She directed me to the place, near Warsaw, called Laski, where there was a School for Blind run by the nuns. There I found shelter. I got a room, work, food and clothes. In Laski I lived for half a year. I liked it so much that I forgot that I had exceeded my legal residence in Poland. I was threatened with expulsion from the country with a 5-year ban on re-entry. Besides, I knew that staying in Laski could not last forever. I had to get my life right. I wanted to study, but I did not have my high school diploma. So I decided to go back to Russia again. Fortunately, the Border Guard officer showed me great kindness and overlooked my overdue visa.
I started studying at an evening school. After class I was visiting the Polish Catholic Church, where I became friends with Father Ignacy Pawlus, a missionary from Poland. Often at our meetings I told about my results at school, and he in turn told me how proud of himself he was that much better is able to bear Siberian frosts. I sensed that our friendship can be very important for me. One day the priest told me that he was going to Moscow to settle some of his business. He returned with the news that, through an institution connected with the Church, he had arranged for me study in Poland. To this day I am grateful to him.
For a year I attended a Polish language school for foreigners. After graduation, I undertook studies at the University of Warsaw, Faculty of Polish Philology.
The period of studies was filled with learning and ... the passion of practicing various sports. After class I always went to the swimming pool or training in a team of modern dance, I was running at Stadium, I was practicing in the gym. During my vacation I had a strange hobby - together with a group of Polish friends I went to trekking trips in the wild areas of Russia (Baikal, Altay, Kola Peninsula, Solovetsky, Ural). Already then I sensed that another stage was coming that would radically change my life. I had to be in good shape to deal with the challenges that I was facing.

In the 5th year of my studies I decided to return to my true passion, that is, to sing. At the same time I started my studies in a music school. But I did not stop there. My hunger for getting to know the stage was very strong. I persistently sought people willing to cooperate with me, engaging myself in various artistic programs. Finally, I got to the polish super star Michał Wiśniewski's reality show „Jestem jaki jestem”. Previously I met the musicians of the band "Dolfin". I had luck. I went to a well-known Warsaw cafe and asked if they employ some musicians and whether they need a singer. The next day I stood next to the „Dolphin” and sang jazz standards.

My participation in the program „Jestem jaki jestem” electrified everyone. Wojtek Olszewski and Łukasz Lazer of „Dolphin” composed a few songs for me quickly to make my character even more attractive for the creators of the program.

Finally, I almost reached the final of the competition. I was offered to sign a very unfavorable contract. First of all, I was asked to part with the band. I did not agree to such conditions.

The recording of the song „Jej czarne oczy (Her black eyes)”, its sound and the positive reaction of many listeners motivated us to make intensive efforts to promote the band. A period of hard work began. We made hundreds of phones for local radio, television, magazines. Participating in the competition „Jestem jaki jestem” did not make life easier, did not open "door to careers". Most major institutions refused to cooperate. Surprisingly, little local radio stations have been found, employing enthusiastic and open minded editors.

One day a Russian friend called me. She offered me a role in the cast of very well known polish series „M jak miłość„. I did not hesitate for a long time. I realized that adventure with acting would definitely be a valuable experience.

I felt that together with my group we are on an even keel. The last time, I tried the to knock on the big record labels. As it turned out, again unsuccessfully. Neither the growing popularity of the song "Her black eyes" nor the fact that I appeared in the series "M jak Miłość” did not convince " the great professionals". I decided not to count on big labels and become an independent artist.

The song ”Her black eyes" began to reach different parts of Poland. The first offers of concerts appeared. People called us directly. It was necessary to negotiate and this was not a strong part of the team. It was clear, we were missing a real manager. But luck was here in a moment. The right man, Krzysztof Bogucki, found us. Thanks to him, the band's activity has gained momentum. There were hundreds conert invitations in country as well as in Polish clubs abroad.

While playing concerts in the United States, we were informed that we had been chosen to represent Poland in the Eurovision Song Contest. I had mixed feelings: I was scared and happy at the same time. Upon my return to Poland, I was broke up by a fact. Several major record companies suddenly turned their attention to the band and proposed cooperation. At that time, however, we were all absorbed in the preparations for the competition and no one paid attention to these offers.

After Eurovision, the band has performed in many concerts and recorded the second album "Two Elements".

Life is not standing still. Everything changes, but my passion for making people happier with music remains. I decided to start my solo career.

I will use all my experience of the past so as not to let you down.
I have been working on stage for 13 years. I played over 2 thousand concerts in Poland and abroad for Polonia - Polish People (Germany, Italy, Belgium, Lithuania, Ukraine, Great Britain, Ireland, Austria, USA, Canada). I participated in many TV programs, serials, festivals, and also was the author of various musical projects:

- 2005 role in the series "M jak miłość”
- 2005 Eurovision Song Contest, Kiev
- 2007 "Dancing with the Stars" (2nd place)
- 2009 „Opole”, Nationwide Music Festival
- 2010 "Only two of us" (1st place)

- 2004 - 2017 I participated in numerous TV news and entertainment programs. „Sprawa dla reportera” (editor Elżbieta Jaworowicz), „Sąsiedzi” (editor Barbara Włodarczyk), „Rozmowy w toku” (editor Ewa Dżyzga), "Szymon Majewski Show" (editor Szymon Majewski), "Kuba Wojewódzki show "TVN 24", "Polsat News", "Dobry Dobry TVN", "Minęła 20", „Pytanie na śniadanie”.

- 2013 together with well-known Canadian photographer Maggie Habieda, I organized an international concert "Colors of love" in Toronto (Canada). The Consul of Polish Republic Grzegorz Morawski and the Canadian Minister of Multiculturalism Tim Upal supported me. The project was awarded the congratulatory letter from Canadian Prime Minister Stephen Harper.

- In 2015 I recorded a song and a music video with the band „No Logo” called "And although the birds flew away" for the reconciliation of the people of Europe: Ukraine and Russia (war conflict). Shooting for the video was made in Berlin, Kiev, Moscow, Warsaw and in Sejny, where a group of pilgrims (about 1 thousand people) wandering from Suwalki to Vilnius were recorded using drone.

- In 2015, I recorded a song and music video entitled "That's what Papa said" (Polish version of my song "Tak mówił papież”) with children from Africa (South Africa) English version is also dedicated to John Paul II and Nelson Mandela.

- 2016 I organized the arrival of children from Africa to Poland. Together we performed in Cracow in front of thousands of pilgrims from all over the world during the World Youth Day.

Dyskografia - Ostatnio wydane

Kontakt

Informacje kontaktowe

Menadżer

Krzysztof Bogucki

Wyślij wiadomość